2.3. Benchmarking jako potencjalne źródło ryzyka

Wprowadzenie wymogu przygotowania analizy danych porównawczych jest jednym z najważniejszych nowych obowiązków, jakie zostały z początkiem 2017 r. nałożone na wielu podatników. W praktyce taka analiza pozwala podatnikom uzasadnić stosowany poziom cen w transakcjach z podmiotami powiązanymi, ale może być też źródłem potencjalnego ryzyka podatkowego, którym należy odpowiednio zarządzić.

Obowiązujące od 1 stycznia 2017 r. (a częściowo już nawet od 1 stycznia 2016 r.) przepisy zupełnie zmieniły zakres dokumentacji potrzebnej w przypadku przeprowadzania transakcji z podmiotami powiązanymi oraz nałożyły na podatników dodatkowe obowiązki. Składając zeznanie podatkowe za 2017 r., podatnicy będą jednocześnie informować organy podatkowe o wszystkich rodzajach transakcjach zawieranych z podmiotami powiązanymi oraz skali tych transakcji. Nie trudno domyślić się, że taka wiedza w prosty sposób pozwoli organom podatkowym wytypować podmioty, których rozliczenia z podmiotami powiązanymi należy prześwietlić w pierwszej kolejności.

Lepiej nie zwlekać z analizą

Pierwsze obowiązkowe analizy porównawcze będę musiały zostać przygotowane za 2017 r., do końca marca 2018 roku. Odwlekanie tej pracy na ostatnią chwilę („bo przecież do marca 2018 r. jest jeszcze mnóstwo czasu”), może niestety odbić się czkawką i przysporzyć wielu problemów. Przepisy czekały ponad rok na wejście w życie (ustawa zmieniająca została uchwalona 9 października 2015 r.) i podatnicy mieli sporo czasu na przygotowanie się do nowych wymogów. Jednak, jak pokazuje doświadczenie ostatnich miesięcy, do tej pory niewiele firm podjęło kroki w celu odpowiedniego przygotowania się do nowej rzeczywistości, traktując nowe regulacje jako obowiązek odległej przyszłości. Początek 2017 r. to może być w praktyce ostatni dzwonek, aby sprawdzić rynkowość stosowanych rozliczeń z podmiotami powiązanymi, wprowadzić odpowiednie korekty do tych rozliczeń, a tym samym wyeliminować lub przynajmniej zminimalizować ryzyko, z którego wiele firm nie zdaje sobie obecnie sprawy.

Można bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której wynik analizy przeprowadzonej w 2017 roku lub na początku 2018 r. wykaże, że stosowane ceny są, a co gorsze były w minionych latach, nierynkowe. Korekta ceny w transakcji z podmiotem powiązanym za cały 2017 r. może przysporzyć pewnych problemów praktycznych, a niewykluczone nawet, że ze względów biznesowych może okazać się niemożliwa. Przeprowadzona zawczasu analiza benchmarkingowa pozwoliłaby uniknąć takich komplikacji.

Co z poprzednimi latami?

Co prawda nowe regulacje dotyczą zasadniczo tylko rozliczeń dokonywanych od 2017 r. i nie ma obowiązku przeprowadzania analiz porównawczych za poprzednie lata, niemniej, analiza przygotowana dla transakcji z 2017 r. może rzutować także na wcześniejsze rozliczenia. Jeśli obowiązkowa analiza przeprowadzona za 2017 r. wykaże, że ceny i inne warunki transakcji są nierynkowe w 2017 r., to jeżeli w latach poprzednich warunki transakcji były analogiczne, wówczas istniałoby realne ryzyko w zakresie cen transferowych również w odniesieniu do minionych lat. Łatwo przewidzieć, że taka sytuacja mogłaby oznaczać obowiązek skorygowania rozliczeń nie tylko za 2017 rok, ale nawet za pięć lat wstecz.

Im wcześniej, tym lepiej

Z powyższych uwag płynie prosty wniosek, że im szybciej podatnik przeprowadzi analizę porównawczą, tym szybciej wykryje ewentualne nieprawidłowości, którymi będzie mógł w odpowiedni sposób zarządzić. W zależności od wyniku analizy można bowiem skorygować ceny i dostosować je do warunków rynkowych albo opracować odpowiednie uzasadnienie faktu, że stosowane warunki transakcji różniły od tych, jakie wynikały z przeprowadzonych analiz. W wielu przypadkach trudno jest bowiem znaleźć identyczną transakcję realizowaną między podmiotami niepowiązanymi, dlatego większość analiz benchmarkingowych opiera się na analizie poziomów zyskowności spółek o zbliżonym profilu działalności, która bazuje na danych dostępnych ze sprawozdań finansowych. Nawet jeśli wyniki takiej analizy odbiegają od warunków stosowanych przez podatnika w relacjach z podmiotem powiązanym, to podatnik powinien mieć możliwość wykazania, że mimo to jest to uzasadnione ze ściśle określonych i dających się gospodarczo uzasadnić względów.

Nie jest to jednak zadanie proste. Przeprowadzenie dokładnej analizy wszystkich aspektów gospodarczych transakcji (funkcje, ryzyka, aktywa etc.) w sposób, który pozwoliłby wykazać, że rozbieżność między ceną rynkową a ceną stosowaną w rozliczeniu wewnątrzgrupowym jest rzeczywiście uzasadniona (np. z punktu widzenia strategii wejścia na nowy rynek czy inwestycje w nowoczesny park technologiczny, przez co koszty amortyzacji mogą być istotnie inne niż u badanych podmiotów itp.) może wymagać czasu.

Modyfikacja warunków transakcji

Możliwa jest także sytuacja, kiedy rozbieżności nie da się uzasadnić. Wówczas, jeżeli chodzi o wcześniejsze okresy, konieczna byłaby korekta rozliczeń. Odpowiednio wcześnie przeprowadzona analiza może także pozwolić na modyfikację warunków transakcji czy metody kalkulacji ceny, tak aby wpisywała się ona w widełki rynkowe. Na tym etapie możliwa jest także zmiana alokacji funkcji, aktywów, ryzyk lub nawet zmiana całego modelu biznesowego współpracy między podmiotami powiązanymi. Taka restrukturyzacja może nie być zadaniem prostym i możliwym do przeprowadzenia w krótkim czasie, jednak może ustrzec podmioty powiązane przed istotnym ryzykiem podatkowym.

Benchmarking z centrali niekoniecznie przydatny

Warto zauważyć, że niewielu polskich podatników przeprowadzało nieobowiązkowe do tej pory analizy porównawcze. Częstą praktyką jednak było dokonywanie takich analiz przez zagraniczne podmioty powiązane, nierzadko dla całej grupy kapitałowej. Analizy te, jakkolwiek cenne z punktu widzenia poznawczego, nie zawsze będą mogły być wykorzystane jako element polskiej dokumentacji cen transferowych. Najczęściej bowiem takie analizy są przeprowadzane na poziomie międzynarodowym z uwzględnieniem danych międzynarodowych. Tymczasem nowe regulacje stanowią wprost, że analiza porównawcza powinna opierać się w miarę możliwości na danych dotyczących polskich podmiotów.

Takie regulacje mogą stwarzać kolejne ryzyko polegające na tym, że podatnicy mogą być przeświadczeni, iż posiadają już wymaganą analizę otrzymaną „z centrali”, co niekoniecznie musi być prawdą. Jak można się domyślić, wyniki analizy krajowej mogą znacznie odbiegać od tego, co uzyskamy w ramach analizy międzynarodowej.


Przykład

Rentowność osiągana przed podmioty zagraniczne może być niższa niż osiągana przez podmioty krajowe (np. z uwagi na niższe koszty pracy w Polsce).


Przesunięcie czasowe

Jak wskazano powyżej, w praktyce analiza benchmarkingowa przeprowadzana jest najczęściej na podstawie dostępnych danych sprawozdawczych, które są gromadzone przez odpowiednie bazy danych. Aspekt czasowy ma w tym względzie duże znaczenie. Jak łatwo się domyślić, na początku 2017 r. nie można się spodziewać, że dużo podmiotów złożyło już sprawozdania finansowe za 2016 r. „Najświeższe” dostępne na dzień dzisiejszy dane porównawcze obejmują więc rok 2015 i lata wcześniejsze. Analiza przeprowadza na dziś bazowałaby więc na wynikach firm sprzed dwóch lat. Dlatego przeprowadzając analizę, należy wskazać datę jej przeprowadzenia, a najlepiej wersję bazy danych wykorzystanych do porównań. Jest to niezwykle istotne, ponieważ na wypadek ewentualnej kontroli, np. za 3 lata, najbardziej aktualne dane, jakie będą mieć do dyspozycji kontrolujący, mogą być zupełnie inne. Co więcej, nawet badając dane za te same lata, które zbadał podatnik, uzyskane wyniki mogą się różnić, ponieważ baza danych ciągle się powiększa o nowe podmioty i nowe dane finansowe.

Istotne jest jednak, że dobrze przeprowadzona przez podatnika analiza na podstawie dostępnych na dany moment danych nie może być podważona przez organy podatkowe bazujące na innych, nowszych informacjach. Podkreślenia wymaga też to, że w przepisach wyraźnie wskazano, iż analiza porównawcza będzie aktualizowana nie rzadziej niż raz na trzy lata. Jeżeli natomiast warunki ekonomiczne zmienią się w stopniu znacznie wpływającym na wyniki takiej analizy, to trzeba będzie przeprowadzić jej przegląd już w roku zaistnienia tej zmiany. Tym samym, przy braku zmiany warunków ekonomicznych organy podatkowe nie mogą oczekiwać, że podatnik co rok będzie aktualizował analizę porównawcza. Niemniej, aktualizacja taka byłaby oczywiście wskazana, nie tyle aby wypełnić wymogi dokumentacyjne, ile aby zweryfikować rynkowy poziom dokonywanych rozliczeń.

Przygotowanie do kontroli

Wskazane powyżej ryzyka, jakie mogą wiązać się z nowymi obowiązkami dokumentacyjnymi, a szczególnie z obowiązkiem przeprowadzania analiz danych porównawczych, nabierają dodatkowego znaczenia

w kontekście tego, że kontrola cen transferowych jest od lat jednym z priorytetów Ministerstwa Finansów (piszemy o tym w podrozdziale 2.1.). Trzeba jednak podkreślić, że o ile dotychczas kontrola cen transferowych koncentrowała się na ocenie formalnych wymogów, które powinna spełniać dokumentacja cen transferowych, o tyle obecnie większy nacisk kładzie się na dogłębniejszą analizę informacji zawartych w dokumentacji. Warto także wskazać, że urzędnicy od jakiegoś już czasu mają też dostęp do baz danych krajowych i zagranicznych, dzięki czemu mają te same narzędzia co podatnicy do analizy rynkowego poziomu cen w transakcjach z podmiotami powiązanymi. Tym samym rośnie związane z tym ryzyko podatkowe. Warto mieć tego świadomość, odpowiednio się na nie przygotować, a także zawczasu nim zarządzić.

 

Powrót do spisu treści ⇒

Zapisz się na newsletter

Będziesz otrzymywać informacje o nowych artykułach, usługach oraz alertach.

Zapoznałem się z informacją prawną oraz warunkami użytkowania publikacji

FreshMail.pl