Współpraca musi się odbywać na warunkach rynkowych

Jeśli warunki, na których następuje współpraca między powiązanymi podmiotami pozwala przyjąć, że działania te ukierunkowane były na stworzenie mechanizmu, zgodnie z którym, gdy jeden z podmiotów powiązanych ponosi stratę, to drugi osiąga dochód, od którego odlicza stratę z lat ubiegłych, to organy podatkowe mogą ustalić dochód podatnika na podstawie danych rynkowych.

Kwestia porównywalności transakcji zawieranych z podmiotami powiązanymi jest jednym z kluczowych elementów przepisów o cenach transferowych. Stale pozostaje też w centrum zainteresowania organów podatkowych oraz sądów administracyjnych. I w tym właśnie obszarze zapadło nie tak dawno ciekawe orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku (sygn. akt I SA/Bk 978/16). Sprawa dotyczyła dwóch spółek powiązanych kapitałowo przez osobę głównego udziałowca. Pierwsza spółka (podatnik) prowadziła produkcję w zakresie produktów mlecznych. Druga (kontrahent) zajmowała się ich sprzedażą.

Rynkowe czy nierynkowe warunki transakcji

Sam fakt istnienia takich powiązań nie był sporny. Spór toczył się natomiast o to, czy owe powiązania kapitałowe spowodowały nierynkowe określenie warunków transakcji, jak również, czy zaistniałe zależności doprowadziły do nie wykazania przez spółkę dochodu albo zaniżenia dochodu jakiego należałoby oczekiwać, gdyby tych powiązań nie było. Odpowiadając na to pytanie zarówno organy podatkowe, jak i sąd uznały, że cały mechanizm był skonstruowany tak, by po stronie podatnika wystąpiła strata, podczas gdy u powiązanego z nim kontrahenta występował dochód, od którego ten odliczał straty z lat poprzednich. Głównym celem współpracy było zatem minimalizowanie obciążań podatkowych. W tym kontekście warto przyjrzeć się okolicznościom, które – zdaniem sądu – pozwoliły na wyciągniecie takich właśnie wniosków.

Zdaniem sądu przeprowadzone w sprawie postępowanie dowiodło, że opisane i niekwestionowane powiązania kapitałowe pomiędzy spółkami spowodowały, że we wzajemnych transakcjach ustaliły one warunki istotnie odbiegające od warunków stosowanych przez niezależne podmioty. Przede wszystkim organy podatkowe doszły do wniosku, że warunki transakcji między podatnikiem i powiązanym z nim kontrahentem zostały ukształtowane w taki sposób, aby sprzedaż do kontrahenta następowała poniżej kosztów produkcji. Podatnik sprzedawał wyroby poniżej kosztów ich wytworzenia, co wynikało z niewłaściwego wyliczenia bazy kosztowej oraz znacznego wzrostu cen surowca już na początku badanego okresu. Wzrost cen surowców nie spowodował  jednak żadnych działań po stronie podatnika. Organ badając i analizując działalność innych niezależnych podmiotów ustalił, że osiągały w tym samym okresie zysk ze sprzedaży własnych wyrobów. Całe ryzyko wzrostu cen surowca przyjął zatem na siebie podatnik, co jest w jego branży praktyką nie spotkaną na rynku, a co miało istotny wpływ na sposób ustalenia ceny na poziomie odbiegającym od cen rynkowych i poniżej kosztów wytworzenia produktów.

Zysk i starta na realnym poziomie

Istotne zdaniem sądu było także to, że podatnik zaangażował we wzajemnej współpracy z podmiotem powiązanym zdecydowanie więcej aktywów, tym samym mógł oczekiwać zysków co najmniej na podobnym poziomie jak kontrahent, o ile nie większych. Tym bardziej, że 81% sprzedaży produktów odbywała się do powiązanego kontrahenta, u którego sprzedaż towarów kupionych od podatnika była na poziomie 93% całej sprzedaży. Było jednak odwrotnie. Podatnik ponosił stratę, zaś jego kontrahent realizował zyski, znacznie odbiegające od średniej rynkowej.

W swoim orzeczeniu sąd zwrócił uwagę na jeszcze jeden element świadczący o tym, że warunki transakcji dalece odbiegały od warunków rynkowych. Chodzi o stosowanie nierynkowych terminów płatności, które umożliwiały kontrahentowi podatnika utrzymanie płynności finansowej, a równocześnie zmuszały samego podatnika do zaciągnięcia kredytu bankowego na zakup surowca do produkcji. Kredytu, który – jak podkreślił sąd – był potrzebny wyłącznie po to, by możliwe było stosowanie takich właśnie wydłużonych terminów płatności. W rozpatrywanym przypadku umowny 30-dniowy termin płatności w większości przypadków był wydłużany do 96 dni. Tymczasem powszechnie stosowane przez inne podmioty z branży obecne na rynku terminy płatności wynosiły od 20 do 38 dni.

Wszystkie te okoliczności spowodowały, że podatnik nie wykazał zysków. Zysk wystąpił natomiast u uprzywilejowanego kontrahenta podatnika. A zatem wystąpił klasyczny przykład transferu zysków pomiędzy podmiotami z wykorzystaniem cen transferowych. To dało podstawę organom podatkowym do określenia zysków podatnika z pominięciem ustaleń między nim, a uprzywilejowanym kontrahentem, wyłącznie na podstawie danych rynkowych. Do oszacowania przychodów organy zastosowały przy tym metodę rozsądnej marży („Koszt plus”). Sąd zaś uznał takie działanie fiskusa za w pełni uzasadnione.

Co ważne w rozpatrywanym przez sąd przypadku, metoda rozsądnej marży („koszt plus”) została wybrana przez podatnika w „Dokumentacji cen transferowych…”. W tej sytuacji organ podatkowy dokonał oszacowania na podstawie średnich cen i narzutu marży przyjętej przez podatnika. Przy czym skorygowano bazę kosztową, wyłączając z niej koszty ogólnego zarządu. Przyjęty narzut mieścił się zaś w przedziale marż realizowanych przez podmioty niezależne.

Masz pytanie? Skontaktuj się z autorem

Zapisz się do newslettera

Będziesz otrzymywać informacje o nowych artykułach, usługach oraz alertach.

Zapoznałem się z informacją prawną oraz warunkami użytkowania publikacji

FreshMail.pl